sobota, 26 lipca 2014

I don’t wanna play this game no more


Wiesz, nigdy nie będziemy młodsi. Więc tak tłumacze sobie wszystkie nieznośne wybryki i przez chwile czuje się z tym zupełnie normalnie. Każdy żyje swoim życiem, ja tylko czasem, tak mi się wydaje. Wchodzę z butami w życia innych, lecz brud zostaje nie tylko na tej jednej wycieraczce. Zostaje sama, potwornie kręci mi się w głowie. Od piwa tylko trochę, bardziej ze strachu. Okropnie bałam się tego jak na mnie działa. Przerażało mnie to. Pewnych rzeczy nie chcemy przeżywać wcale.

"Tego już nie zmienisz, wszystko się już stało."


Kończy się kolejny pusty tydzień. 
Za dużo jem. 
Za dużo śpię. 
Żyje za mało. 





"Wyobraź sobie, że chcesz zapalić. Wyjmujesz z kieszeni papierosa, wkładasz do ust. Chcesz go odpalić, ale nie masz ognia. Wyobraź sobie, że masz dużo miłości, ale nie masz komu jej dać."

wtorek, 15 kwietnia 2014

"Nie mam czasu zasypiać, nie mam siły się budzić."



Dni uciekają mi przez palce. Bezradnie patrze na swoje dłonie. Pozwoliłam trwać chwili i nie wiem gdzie teraz jestem, bo otwieram oczy czując jakby minęły trzy dni, a prawda jest taka, że minęło ich dwieście cztery. Utknęłam kompletnie tego nie chcąc. Wtopiłam się doskonale w cząstkę szarej masy nie odstając zupełnie. Myślę o tragizmie tej sytuacji i tak cholernie nie chcę tego czuć. Przeciętność przesiąknęła mnie na wskroś, tłumiąc doszczętnie resztki sił, by coś zmienić. Indolencja zawładnęła mną bez reszty i czuję się całkowicie anomalna patrząc w przeszłość. 









czwartek, 27 marca 2014

"Czuję, że nie umiem spojrzeć prawdzie w oczy, a jest taka, że nie wiem jak żyć, nie wiem gdzie iść i po co.."


Ostatnie dni są dość dziwne i zupełnie nie wiem co dzieje się w mojej głowie. Nie chcę nic mówić, a oni ciągle mówią i mówią i m ó w i ą, więc przestaje być miła i w złości trochę się gubię. Patrzą na mnie trochę inaczej i chciałabym wyjść, ale moje nogi są dość ciężkie i to uświadamia mi, że tak naprawdę nie chce być nigdzie. Coś w środku bardzo nie pozwala mi zrobić kroku w przód. Brak mi sił od stania w miejscu i chyba wpadam w panikę. Mam pustkę w głowie, pierwszy raz od tak dawna i naprawdę nie potrafię przypomnieć sobie, w którym momencie straciłam panowanie nad swoim życiem. 

"Ta stagnacja sprawia, że załamuję ręce."


czwartek, 9 stycznia 2014

"Z tego wszystkiego i tak chuj zrozumiesz."


Mija dziewiąty dzień nowego roku, a ja nie zrobiłam nic, aby był lepszy od poprzedniego. To straszne jak z kolejna minutą marnuje czas i znów czuję się nie tak jak powinnam. Brak postanowień. Brak, bo i tak nic się nie zmieni. Dzień znowu zaczyna i kończy się tak samo i nienawidzę ośmiu z dwudziestu czterech godzin mojej doby. Naprawdę szczerze ich nienawidzę. Później przypominam sobie tą dziwną nocną rozmowę czując się jeszcze dziwniej i kubek wyślizguje mi się z rąk, parząc mnie gorącą herbatą. Mówi, a czas dla mnie zwalnia. Słowa wydłużają się i ciągną tak, że mam już ich dosyć. Słowa się rozmazują i nie wiem co było prawdziwe. Wszystko jest niemożliwe, bo nie mogę Cię dotknąć i nie mogę Cię widzieć jak wtedy. "Nie mogę sprawić, by niedobity czas przestał krwawić." Sterta śmieci i nic już nie jest piękne.







środa, 4 grudnia 2013

"Bez wiary w przyszłość, bo nic nam nie wyszło po naszemu."

Jestem strasznie zmęczona, bo dni są takie same, a na dworze jest coraz bardziej zimno i nie mam w sobie siły, by żyć jak kiedyś. Budzę się rano powtarzając serie nudnych, mechanicznych kroków. I chyba przeraża mnie fakt, ze nie ma już w moim życiu nic, co kochałabym ponad wszystko inne. Czuje się mniej sobą niż kiedykolwiek. Czasami tęsknota mnie przerasta, odchodzi zdolność oddychania i dławię się powietrzem. Świat jest zatruty, a ja staje się bezdechem. Nie mogę przestać tęsknić i to jest najgorsze, bo gdy nie chcę na coś patrzeć, zamykam oczy, ale nie mogę zamknąć uczuć, nie mogę przestać tęsknić. Czuję jak w gardle zatrzymuje mi się serce, patrze w pustą przestrzeń, a przed oczami mam kilka źle niedokończonych obrazów. I wszystko co dzieje się w mojej głowie sprawia, że mam ochotę krzyczeć, ale z moich ust nie wydobywa się ani jedno słowo, ani jeden dźwięk, tylko kolejny raz przeciekam słonymi, od niemocy, łzami i znów jestem żenująco krucha.