wtorek, 15 kwietnia 2014

"Nie mam czasu zasypiać, nie mam siły się budzić."



Dni uciekają mi przez palce. Bezradnie patrze na swoje dłonie. Pozwoliłam trwać chwili i nie wiem gdzie teraz jestem, bo otwieram oczy czując jakby minęły trzy dni, a prawda jest taka, że minęło ich dwieście cztery. Utknęłam kompletnie tego nie chcąc. Wtopiłam się doskonale w cząstkę szarej masy nie odstając zupełnie. Myślę o tragizmie tej sytuacji i tak cholernie nie chcę tego czuć. Przeciętność przesiąknęła mnie na wskroś, tłumiąc doszczętnie resztki sił, by coś zmienić. Indolencja zawładnęła mną bez reszty i czuję się całkowicie anomalna patrząc w przeszłość. 









czwartek, 27 marca 2014

"Czuję, że nie umiem spojrzeć prawdzie w oczy, a jest taka, że nie wiem jak żyć, nie wiem gdzie iść i po co.."


Ostatnie dni są dość dziwne i zupełnie nie wiem co dzieje się w mojej głowie. Nie chcę nic mówić, a oni ciągle mówią i mówią i m ó w i ą, więc przestaje być miła i w złości trochę się gubię. Patrzą na mnie trochę inaczej i chciałabym wyjść, ale moje nogi są dość ciężkie i to uświadamia mi, że tak naprawdę nie chce być nigdzie. Coś w środku bardzo nie pozwala mi zrobić kroku w przód. Brak mi sił od stania w miejscu i chyba wpadam w panikę. Mam pustkę w głowie, pierwszy raz od tak dawna i naprawdę nie potrafię przypomnieć sobie, w którym momencie straciłam panowanie nad swoim życiem. 

"Ta stagnacja sprawia, że załamuję ręce."


czwartek, 9 stycznia 2014

"Z tego wszystkiego i tak chuj zrozumiesz."


Mija dziewiąty dzień nowego roku, a ja nie zrobiłam nic, aby był lepszy od poprzedniego. To straszne jak z kolejna minutą marnuje czas i znów czuję się nie tak jak powinnam. Brak postanowień. Brak, bo i tak nic się nie zmieni. Dzień znowu zaczyna i kończy się tak samo i nienawidzę ośmiu z dwudziestu czterech godzin mojej doby. Naprawdę szczerze ich nienawidzę. Później przypominam sobie tą dziwną nocną rozmowę czując się jeszcze dziwniej i kubek wyślizguje mi się z rąk, parząc mnie gorącą herbatą. Mówi, a czas dla mnie zwalnia. Słowa wydłużają się i ciągną tak, że mam już ich dosyć. Słowa się rozmazują i nie wiem co było prawdziwe. Wszystko jest niemożliwe, bo nie mogę Cię dotknąć i nie mogę Cię widzieć jak wtedy. "Nie mogę sprawić, by niedobity czas przestał krwawić." Sterta śmieci i nic już nie jest piękne.







środa, 4 grudnia 2013

"Bez wiary w przyszłość, bo nic nam nie wyszło po naszemu."

Jestem strasznie zmęczona, bo dni są takie same, a na dworze jest coraz bardziej zimno i nie mam w sobie siły, by żyć jak kiedyś. Budzę się rano powtarzając serie nudnych, mechanicznych kroków. I chyba przeraża mnie fakt, ze nie ma już w moim życiu nic, co kochałabym ponad wszystko inne. Czuje się mniej sobą niż kiedykolwiek. Czasami tęsknota mnie przerasta, odchodzi zdolność oddychania i dławię się powietrzem. Świat jest zatruty, a ja staje się bezdechem. Nie mogę przestać tęsknić i to jest najgorsze, bo gdy nie chcę na coś patrzeć, zamykam oczy, ale nie mogę zamknąć uczuć, nie mogę przestać tęsknić. Czuję jak w gardle zatrzymuje mi się serce, patrze w pustą przestrzeń, a przed oczami mam kilka źle niedokończonych obrazów. I wszystko co dzieje się w mojej głowie sprawia, że mam ochotę krzyczeć, ale z moich ust nie wydobywa się ani jedno słowo, ani jeden dźwięk, tylko kolejny raz przeciekam słonymi, od niemocy, łzami i znów jestem żenująco krucha.



czwartek, 1 sierpnia 2013

"Czasem zdrowy rozum mówi - idziesz w coś tak pojebanego."



Uważam, że to byłoby trochę szalone, powiedzieć o czym myślę. Poza tym słowa pomniejszają wszystko co jest w mojej głowie i powodują, że wszystkie te rzeczy nie są już nieskończenie wielkie i stają się zupełnie zwyczajne.

Myślę, że nagle znowu zaczynam wierzyć, że coś może dziać się naprawdę i że może to być naprawdę dobre. Bo przecież tak właśnie czasem się dzieje. Bo mam 20 lat i wszystko wydaje się możliwe. I gdy trzyma mnie za rękę w tej jednej chwili to wydaje się być dobre i całuje mnie w czoło, później w policzek i otwieram oczy, by upewnić się, że nadal jesteśmy razem na tej ulicy. Pada deszcz, ale uśmiecham się, bo wcale mi to nie przeszkadza. I to wydaje się być jak słowa piosenki "Nie martw się dystansem, jestem właśnie tu, gdybyś poczuła się samotna."






Ale wszyscy ciągle znikają, przestają istnieć, jakbym tak naprawdę nigdy ich nie poznała i wtedy zaczynam się zastanawiać co w tym wszystkim było prawdziwe. Czy cokolwiek było. Zastanawiam się czemu znowu wszystko mija, ale wtedy zdaje sobie sprawę, że pozwoliłam, by było mi zupełnie obojętne czy koło mnie stoisz, a kiedy uświadomiłam sobie, że naprawdę chciałabym stać koło Ciebie, było już za późno. Więc leżę w łóżku czwarty dzień praktycznie nie wychodząc z domu. I nie chce już w nic wierzyć, bo popełniam kolejny raz ten sam błąd, w kółko dzieje się to samo i to jest jak deja vu i mam ochotę wyrwać swoje serce, jak wtedy w zime i rok wstecz..